Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2011

Etyka pracy

Swego czasu w jednej z krakowskich przychodni widziałem plakat, który informował, że lekarze chcą godnie zarabiać. Jest to bardzo słuszny postulat, z którym w pełni się zgadzam. Lekarz wykonuje ciężką, niezmiernie odpowiedzialną i pożyteczną pracę, dlatego powinien być za nią odpowiednio wynagradzany. Plakat ten jednak budził mój moralny sprzeciw, albowiem oprócz tego postulatu informował, czym musi się dziś zajmować lekarz, aby godnie zarabiać. Lista obowiązków była długa: od praktyki w poradni, przez dyżury w pogotowiu, do prywatnej praktyki. Patrząc na plakat myślałem o tym, że nie chciałbym być leczony przez lekarza, który ma tyle pracy.
Niedawno w mediach pojawiła się informacja, że w szpitalu w Głubczycach, podczas dyżuru zmarł 52-leni lekarz. Doniesienia prasowe mówiły o śmierci z przepracowania, była to bowiem piąta z rzędu doba dyżuru.
Na portalu „Medycyna Praktyczna” można przeczytać wywiad z dr Jolantą Orłowską-Heitzman, Naczelnym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej, …

Poleż w szpitalu na koszt podatnika

"Gazeta Wyborcza" pisze dziś o fenomenie znanym i lubianym w całym kraju - przetrzymywaniu pacjentów w szpitalach w celu wyciągnięcia dodatkowych funduszy z NFZ.

Spotkałem się z tym zjawiskiem kilkukrotnie, kiedy przebywałem w szpitalu z dzieckiem. Jest to szczególnie frustrujące, kiedy cierpią na tym przykute do łóżka 2-3 latki, zarabiające w ten sposób na szpital.

Mówi się o nim nieoficjalnie w szpitalnych "kuluarach". Mój przyjaciel regularnie melduje się w szpitalu w celu przeprowadzenia badań, które trwają kilka godzin i zawsze spędza tam pełne trzy dni. Dawniej po badaniach wychodził na przepustkę, ale od kiedy "NFZ zaczął się czepiać", jest skazany na piżamę.

Ten przykład charakterystycznego dla naszej środkowoeurpejskiej kultury medycznej połączenia paternalistycznej manipulacji z żyłką do robienia drobnych przekrętów.

Tutaj nic nie zaradzi ani dobre prawo, ani rozbudowane kodeksy etyczne. Nie tak łatwo jest niestety zmienić kulturę działania.

Gdański badacz

Jadę jutro na konferencję organizowaną w Zurichu przez European Society for Philosophy of Medicine and Healcare. Będę tam wygłaszał referat "Irregularities in Clinical Research in Poland According to NIK Reports". Studiuję więc z uwagą oba raport NIK, o których pisałem wcześniej. Uważam, że zbyt mało uwagi poświecono im w mediach. Sprawa ucichnie a bałagan przy prowadzeniu badań pozostanie. Przypomniał mi się w związku z tym także komentarz jednego z czytelników naszego bloga, który stwierdził, że jesteśmy nieodpowiedzialni, ponieważ m.in. sugerujemy, że polscy lekarze mogą nie dbać o dobro pacjenta/uczestnika w czasie prowadzenia badań klinicznych...

Tymczasem w jednym z raportów (lipiec 2010) NIK stwierdza "Na organizowanie oraz sposób finansowania i rozliczania badań klinicznych większy wpływ mają firmy farmaceutyczne i producenci wyrobów medycznych, niż instytucje publiczne, których zadaniem jest m.in. sprawowanie kontroli nad tą sferą działalności".

NIK podk…