Przejdź do głównej zawartości

Neurologia

Byłem kiedyś świadkiem braku zachowania elementarnych zasad prawa, etyki i przyzwoitości na jednym z oddziałów neurologicznych szpitala wojewódzkiego. Dlatego daję wiarę poniższym doniesieniom. Może zamiast subtelnych argumentów bioetycznych powinniśmy jednak zacząć od spraw bardziej elementarnych? Na przykład od "Szczegółowych Międzynarodowych Wytycznych Dotyczących Możliwości Wiązania Pacjentów Pasami", najlepiej sygnowanych przez WHO?
No i wytyczne dotyczące ilości pielęgniarek na dyżurach nocnych.
Poniżej tekst z wyborcza.pl:

Szpital wiąże dla spokoju? "Pacjentka była agresywna"


- Pielęgniarka parcianymi pasami związała mi ręce i nogi wbrew mojej woli. A chciałam tylko, by nie zabierała mi basenu. Upokorzono mnie, odebrano godność - skarży się pacjentka szpitala przy Banacha. - Musieliśmy ją unieruchomić, bo była agresywna - twierdzi klinika.

Pani Ewa była pacjentką szpitala do ubiegłego piątku. - Do tej pory nie mogę się otrząsnąć z tego, co się stało. I wstyd mi o tym mówić. Nie rozumiem, jak pielęgniarka mogła mnie związać wbrew mojej woli - mówi.

Za karę na korytarz

Do dramatycznych wydarzeń doszło w nocy ze środy na czwartek w ubiegłym tygodniu na oddziale neurologii szpitala przy Banacha. Według relacji pani Ewy w nocy zawołała pielęgniarkę, bo chciała skorzystać z toalety. Ma chorobę Parkinsona. Sama nie chodzi. Ktoś musi ją zawieźć na wózku do ubikacji i tam też pomóc. - Pielęgniarka odmówiła - opowiada kobieta. - Usłyszałam: basen albo nic. Wzięłam więc basen. Nie zdążyłam do końca z niego skorzystać, gdy pielęgniarka przyszła go zabrać. Usłyszałam, że "resztę załatwię jutro". Nie chciałam jej oddać basenu, zaczęłyśmy się szarpać.

Wtedy pielęgniarka miała ją wywieźć z łóżkiem na korytarz. - Z siostrą z sąsiedniego oddziału zaczęła parcianymi pasami wiązać mi ręce i nogi - relacjonuje pani Ewa. - Krzyczałam, że nie chcę. Wołałam pomocy. Gdy nie mogłam się ruszyć, wstrzyknęła mi jakiś lek. Nie ma o nim słowa w moim wypisie. Pytałam co to, ale nie chciała powiedzieć.

Pacjenci potwierdzają, że ktoś w nocy wzywał pomocy. Jeden z nich chciał pomóc pani Ewie, ale usłyszał: "Proszę jej nie rozwiązywać". - Nie chcę o tym mówić, bo to może spotkać każdego z nas - dodaje inny chory. - Na korytarz wywozi się za karę.

Następnego dnia mąż pani Ewy chciał poznać nazwisko pielęgniarki dyżurującej w nocy. - Nikt nie chciał ze mną rozmawiać - mówi. - Wydobyłem jednak to nazwisko. Usłyszałem, że to doświadczona pielęgniarka, a w nocy była sama. To chyba miało być usprawiedliwienie. Dla mnie nie ma usprawiedliwienia dla tak nieludzkiego traktowania.

Jedna na 33 chorych

Teresa Jakubiak, zastępująca pielęgniarkę oddziałową, potwierdza, że chora została związana. - Pielęgniarka tylko wykonuje polecenia - podkreśla. - To lekarz zlecił leki, pasy też - zapewnia. - Nocna pielęgniarka mówiła, że pacjentka była agresywna. Chciała zejść z łóżka. Mogła upaść, a my za nią odpowiadamy. Pielęgniarka odmówiła wyjścia z nią do toalety, bo była sama. Miała 33 pacjentów na oddziale. Poza tym zgodnie z przepisami nie może dźwigać więcej niż 12 kilo.

Doc. Beata Zakrzewska-Pniewska, zastępuje kierownika Kliniki Neurologii szpitala przy Banacha: - Unieruchomienie to procedura medyczna. Pacjentka była pobudzona, stanowiła dla siebie zagrożenie. Dlatego ją związano. Poza tym była u nas konsultowana przez psychiatrę.

Pani Ewa potwierdza: - W dzień półtorej godziny czekałam na pielęgniarkę. W końcu sama próbowałam wstałać po pampersy, ale osunęłam się z łóżka. Pielęgniarka nakrzyczała na mnie, więc powiedziałam, że przy takiej opiece lepiej skoczyć z ósmego piętra. Pewnie stąd ten psychiatra.

Półlegalny przymus fizyczny

Neurolog z innego szpitala w Warszawie przyznaje, że pobudzonych pacjentów często wiąże się pasami. - Bo co zrobić, gdy wyrywa sobie wenflon? Dla jego dobra trzeba go związać. To przykre, ale bez tego na neurologii nie da się pracować. Wiem, że działamy półlegalnie, bo stosujemy środek przymusu fizycznego wobec osób, które nie są ubezwłasnowolnione, ale to konieczne.

Dodaje jednak: - Może to być nadużywane. Bywa, że pielęgniarka prosi mnie o zgodę na pasy, ale odmawiam, gdy widzę, że chce tylko mieć święty spokój w nocy.

Prof. Jacek Wciórka, mazowiecki konsultant ds. psychiatrii: - Na różnych oddziałach używa się pasów, gdy chorzy nie współpracują. Jednak powinno się to uregulować i dokładnie określić, kiedy na internie czy neurologii można użyć przymusu fizycznego.

Szpital przy Banacha podkreśla, że rodzina pacjentki nie złożyła skargi. Pani Ewa: - Te pasy leżały pod ręką. Nie chcę, by ktokolwiek kiedykolwiek przeżył to samo co ja. Złożę skargę. Zastanawiam się też, czy nie pozwać pielęgniarki do sądu.

Szpital na Banacha zdecydował, że w nocy na dyżurze na neurologii będą dwie pielęgniarki.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska"


Zdjęcie pochodzi ze strony: http://books24x7.blogspot.com/2008_09_01_archive.html

Popularne posty z tego bloga

Klonowanie człowieka

W czasopiśmie Cell zespół naukowców pracujący pod kierownictwem Masahito Tachibany ogłosił, że udało się dokonać transferu jądra ludzkiej komórki somatycznej do ludzkiej komórki jajowej, a następnie uzyskać z utworzonego tą drogą ludzkiego zarodka pluriptencjalne komórki macierzyste [1]. Media ogłosiły przełom w medycynie, zwolennicy apokalipsy wieszczą nadejście Nowego wspaniałego świata…
Jak się klonuje ludzi? Czym jest klonowanie? Klonować znaczy tyle co kopiować. Gdy mówimy o klonowaniu/kopiowaniu człowieka nie mamy jednak na myśli powielania całych ludzkich jednostek. W klonowaniu chodzi o powielanie ludzkiego kodu genetycznego (DNA). Genetyczne kopie to w przyrodzie nic niezwykłego. Bliźniacy jednojajowi to właśnie genetyczne klony – czyli osobniki posiadające dokładnie taką samą sekwencję nukleotyd w swoim DNA. Kolejność nukleotyd w DNA koduje wszystkie wrodzone cechy danego organizmu. Dlatego też bliźniaków jednojajowych żyjących w podobnym środowisku trudno jest odróżnić na p…

Poszukujemy stypendystki/stypendystki do współpracy w projekcie badawczym

Poszukuję stypendysty/stypendystki, najchętniej z ostatniego roku studiów magisterskich lub absolwenta/absolwentkę, którzy dołączą do mojego zespołu badawczego finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki. Projekt pt. „Etyka badań biomedycznych z udziałem dzieci. Ryzyko, korzyści i prawa uczestników” dotyczy przede wszystkim etycznych zagadnień związanych z rozwojem leku w onkologii pediatrycznej. Główną metodą są przeglądy systematyczne i metaanalizy. 
Praca od czerwca-sierpnia 2017 (do ustalenia), wysokie stypendium przez 44 miesiące. 
Szczegółowe informacje znajdują się na stronie Narodowego Centrum Nauki pod tym linkiem. Na zgłoszenia czekamy do 23.01.2017. Informacje na temat zespołu można znaleźć na stronie remedy.edu.pl

Sprawiedliwość, efektywność i metodologia w badaniach klinicznych

Na stronie internetowej Interdyscyplinarnego Centrum Etyki UJ został zamieszczony tekst mojego autorstwa pt. „Sprawiedliwość, efektywność i metodologia w badaniach klinicznych".

Tekst ten został zamówiony jako przegląd problematyki. Dotyczy on przede wszystkim rozwiązań metodologicznych, które umożliwiają sprawiedliwe traktowanie uczestników badań klinicznych przy jednoczesnym zapewnieniu wiarygodnych rezultatów takich badań (m.in. adaptacyjnych badań randomizowanych).